Intrygujące!
„Abakany »tańczą walca« przed otwarciem wystawy w Wiedniu (MAK)”

Diana Jędrysek-Skotnicka

Jako konserwator tkanin pracuję z abakanami (wielkoformatowymi tkaninami autorstwa Magdaleny Abakanowicz) w Muzeum Narodowym we Wrocławiu od prawie 20 lat, ale coś takiego wydarzyło się pierwszy raz – „zatańczyły walca”!

Wrocławskie Muzeum Narodowe może poszczycić się jedną z największych kolekcji dzieł autorstwa Magdaleny Abakanowicz i podróżują one po całym świecie.

Muzea mają różne techniki/możliwości instalacji obiektów na wystawach – tzn. różna jest droga do tego, aby abakan bezpiecznie zawisł. Wiele zależy od przestrzeni wystawienniczej i sprzętu, jakim dysponuje instytucja.

Tym razem w wiedeńskim Muzeum Sztuki Stosowanej (Museum für angewandte Kunst – MAK) dwie miękkie rzeźby autorstwa Magdaleny Abakanowicz: Abakan. Czarne ubranie z workami (Abakan. Black Garment with Sacks) oraz Abakan. Ubranie czarne okrągłe (Abakan – Black Garment Rounded), były podnoszone z podłogi na linkach opuszczonych z sufitu. Linki, wcześniej zwinięte i skręcone, dopiero przy pełnym obciążeniu zaczęły się prostować, tym samym wprawiając w ruch obrotowy wiszące prace.

„Walcujący abakan” – byłam pod wrażeniem! Na szczęście obroty na tyle nieśpieszne, że nie było to niebezpieczne dla dzieła, a linki szybko się ustabilizowały. Zdecydowanie taka ruchoma forma stałej czy nawet czasowej ekspozycji jest niedopuszczalna dla tkaniny.

Zacznę jednak od początku. Przed każdym wypożyczeniem abakanów do obcej instytucji już parę miesięcy wcześniej jest dużo „papierologii” (tu nasz Dział Inwentarzy – J. Wybraniec-Krzywka, a po tamtej stronie Ausstellungsorganisation – Mario Kojetinsky). W skrócie – było to wyjątkowo trudne wypożyczenie…

Zawsze przed wyjazdem te potężne tkaniny poddawane są oględzinom i zabiegom konserwatorskim. A i tak na każde wypożyczenie, towarzysząc pracom, jadę z „zestawem pierwszej pomocy”, żeby być gotową na interwencję. Abakany to obiekty bardzo niestabilne, które zmieniają się nieustannie – „nie podlegają gwarancji”. Dla każdego dzieła musi być przewidziany indywidualny sposób pakowania w materiały pakowe i w skrzynie. Tu dodatkowo – ze względu na sposób zawieszenia i konstrukcję sufitu w budynku MAK – konieczne było przeprowadzenie akcji ważenia naszych użyczanych dzieł (ten cięższy to ponad 60 kg).

Dzień pracy zaczął się dla mnie o 7 rano. Najpierw nietypowe pakowanie nietypowych obiektów na ciężarówkę, a następnie wyjazd w stronę Wiednia… Początek trasy był przy kiepskiej pogodzie, potem zrobiło się jeszcze gorzej: śnieżyca albo na zmianę – śnieg z deszczem. Do tego potężny korek na autostradzie pod Brnem oraz kolejne opóźnienie: w ramach wyrywkowej, ale bardzo szczegółowej kontroli nasz transport został zatrzymany przez austriacką policję. W efekcie tego wyładunek skrzyń z abakanami w MAK zakończył się dopiero po godzinie 22:00. Jak dobrze, że nocleg miałam na miejscu, w pokojach gościnnych muzeum.

Następnego dnia – wyjęcie obiektów ze skrzyń i rozpakowanie z materiałów pakowych. Do odbioru konserwatorskiego z ramienia MAK oddelegowane zostały dwie osoby. Przy pracach, z których każda mierzy po około 5 metrów wysokości, a do tego ma budowę wielowarstwową i wielosurowcową z nietypową wewnętrzną konstrukcją metalową – jest co sprawdzać! W dziełach, w których technika jest trudna do rozróżnienia od zniszczeń, wyjątkowo ważna jest dobra znajomość konkretnego obiektu i dokumentacja fotograficzna. Trzeba sięgać, gdzie wzrok nie sięga!

Oba abakany mają tylko po jednym punkcie podwieszenia. Każda z prac była podnoszona z podłogi na lince indywidualnie – powoli, sukcesywnie, ze wszystkich stron ponownie kontrolowana i układana. Bardzo dobra i bezpieczna forma działania. Dzięki świetnemu zgraniu udało się je powiesić pierwszego dnia, co było bardzo dobre, ponieważ naturalną konsekwencją wiszenia ciężkiej tkaniny jest jej opadanie. Po nocy można dokonać ewentualnej korekty czy wręcz przewieszenia obiektów. Abakany są potężne i „rozpierają” przestrzeń wokół siebie. W różnych salach wystawienniczych ten sam obiekt wygląda nieco inaczej.

Od listopada 2022 – po demontażu wystawy „Abakanowicz. Totalna”, prezentowanej w Pawilonie Czterech Kopuł – tkaniny „odpoczywały” na specjalnych regałach w magazynie sztuki ➸ Abakany nie są stworzone do stałej ekspozycji. Długotrwałe wiszenie powoduje degradację obiektów, a co szczególnie jest widoczne – deformacje. Po ponad rocznym „relaksie” mogły ponownie zawisnąć. I zrobiły w Wiedniu ogromne wrażenie. Kuratorka z MAK bardzo się zapaliła na myśl, że centralną częścią przygotowywanej ekspozycji będzie „kobieta” (czyli dziewczynka, bo tak nazywam ten obiekt – polecam archiwalny wpis w „Intrygujących!”) ➸

Wiedeńskie Muzeum Sztuki Stosowanej ma do dyspozycji budynek zabytkowy i nowy. Nasze abakany zawisły w nowym skrzydle, gdzie zaprezentowane zostały w ramach wystawy „HARD/SOFT. Textil und Keramik in der zeitgenössischen Kunst” (TWARDE/MIĘKKIE. Tkanina i ceramika w sztuce współczesnej). Jej kuratorkami są Bärbel Vischer i Antje Prisker, a prezentację oglądać można do 20 maja 2024 r.

Ponieważ my konserwatorzy-kurierzy nie oglądamy gotowej wystawy, nie jeździmy na wernisaże, więc nie znam pozostałych obiektów „towarzyszących” wrocławskim abakanom. Jako opiekunowie transportowanych dzieł sztuki przyjeżdżamy do obcego muzeum w trakcie „różnopoziomowego armagedonu”, tzn. w trakcie montażu wystawy. Tym razem w Wiedniu udało mi się wcześniej niż przewidywano (niespotykane wydarzenie) ukończyć prace nad montażem obiektów, dlatego miałam możliwość zobaczyć tamtejsze pracownie konserwatorskie i zwiedzić ekspozycje w MAK.

Spore wrażenie wywarła na mnie wystawa „Critical consumption” (Krytyczna konsumpcja). Temat nadmiernego konsumpcjonizmu jest mi bliski. Szczególnie jeśli chodzi o przemysł tekstylny – to ogromy truciciel środowiska. W mojej opinii nie można być eco, jeśli nie potrafi się zszyć pękniętego szwa w koszuli czy nosić tej samej kurtki drugi sezon. A wystawa pokazuje obiekty historyczne (moją uwagę przykuła sakiewka z 2. poł. XIX w. z włókien aloesu) i to, że ze starego można zrobić „nowe” (np. mocno zużyta kurtka artystycznie pocerowana).

Obie wystawione w MAK prace Magdaleny Abakanowicz korespondują z tą tematyką, bo w końcu to „ubrania” – Abakan. Czarne ubranie z workami oraz Abakan. Ubranie czarne okrągłe – i są zdecydowanie haute couture! Artystka tworzyła swoje dzieła m.in. z taniego sizalu, często wtórnie wykorzystanego (dawała mu drugie życie). Jako konserwator tkanin walczę o dobrą kondycję tych potężnych, miękkich rzeźb tekstylnych, by były zachowane w jak najlepszym stanie dla następnych pokoleń – nowe już nie powstaną…

A Wiedeń? Z końcem listopada rozświetlony światełkami „choinkowymi”. Pod katedrą jarmark bożonarodzeniowy, który pachnie intensywnie grzanym winem…

Dziewięć godzin drogi powrotnej z Wiednia do Wrocławia spóźnionymi pociągami (nie ma to jak bieg z przeszkodami z walizką!) dało mi czas na opisanie, czego „intrygującego” (nomen omen) doświadczyłam. „Taniec abakanów” nie był intencjonalny. Piękny, ale oby się więcej nie powtórzył…

Tekst i fotografie: Diana Jędrysek-Skotnicka, konserwator i restaurator tkanin w Muzeum Narodowym we Wrocławiu
7 lutego 202

Linki uzupełniające:
— Nowe regały do przechowywania abakanów [wpis archiwalny] ➸
— Intrygujące! „Jego wysokość Abakan, czyli 5 metrów ‘wzrostu’… do konserwacji” ➸
— Abakany na wystawie w MAK [HARD/SOFT: Textiles and Ceramics in Contemporary Art brings together two seemingly contrasting materials] ➸

Zapraszamy do lektury innych tekstów z cyklu „Intrygujące!” ➸

 

print